LOADING

Efekt wdrożenia optymalizacji a oczekiwania klientów

Do tej pory dość dokładnie przyjrzeliśmy się, jakie elementy strony podlegają optymalizacji. Jak widać, dużo z nich to elementy strony wymagające bezpośrednio zmian w kodzie lub modyfikacji CMSa/skryptu sklepu tak, by wprowadzone dane prawidłowo były pokazane w kodzie. Treści też stanowią ważny element w procesie optymalizacji i pozycjonowania stron. Opisane zostały w osobnym rozdziale.

Osobiście, gdybyśmy mieli wybierać pomiędzy bezbłędnie zoptymalizowaną stroną ale ze średnią treścią, a stroną słabo zoptymalizowaną, ale z bardzo dopracowaną, ciekawą treścią to zawsze wybralibyśmy serwis gdzie lepsza jest treść.

Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw jednak musimy wyjaśnić, dlaczego optymalizacja techniczna serwisu jest często źle interpretowana przez klientów i właścicieli stron.

Co myśli właściciel serwisu: po wprowadzeniu zaleceń mój serwis wskoczy od razu do top 10, zwiększy się też ruch, bo przecież będzie lepiej zoptymalizowany pod konkretne frazy.

Jaka jest rzeczywistość: czasem optymalizacja przynosi rzeczywiście bardzo dobre efekty (np. gdy domena jest bardzo mocna, a po prostu kulała optymalizacja serwisu), ale zdarza się dość często, że po samej optymalizacji nie ma oczekiwanego efektu wow. Są zmiany na plus, ale nic spektakularnego.

Dlaczego tak się dzieje: optymalizacja to szereg zmian, które mają na celu poprawienie strony (kodu, układu, treści itp.) tak aby była zgodna z wytycznymi Google. Niektóre zmiany rzeczywiście mogą być robione intuicyjnie według doświadczenia danego pozycjonera, ale i tak biorą się one stąd, że Google zaleca dany kierunek. Można to porównać do wyścigu samochodów rajdowych. Specyfikacja jasno określa jakie zmiany są dozwolone, a jakie zabronione. Dzięki temu na linii startu żaden z samochodów nie wybije się ponad konkurencję, bo zamontowano tam mocniejszy niż dozwolony silnik. Do tego też dąży optymalizacja stron – aby była jak najbardziej zgodna z wytycznymi Google. Później o tym która strona będzie uznana za lepszą zdecydują rzeczy jak moc domeny, linki, treści.

Wiele serwisów z topów jest już dobrze zoptymalizowana, szczególnie tam gdzie konkurencja jest bardzo silna. Dlatego jeśli serwis klienta był źle/słabo zoptymalizowany i poprawimy te błędy optymalizacyjne to nie jest to argument by tenże serwis przeskoczył całą konkurencję i wskoczył na jedynkę. On po optymalizacji po prostu równa się z konkurencją i w grę wchodzą pozostałe czynniki jak moc domeny, zaufanie, dopasowanie treści.

Wracając do pytania z początku – czemu wybralibyśmy serwis gorzej zoptymalizowany, ale z lepszą treścią?

  1. a) Jeśli treść w serwisie jest naprawdę dobra, to nawet pomimo gorszej optymalizacji ma szansę pojawiać się wysoko. Widzieliśmy takie zjawisko nie raz przez lata pracy.
  2. b) Ludzie linkują do dobrej treści. Szczególnie jeśli jest to przydatna, informacyjna treść – możemy spodziewać się naturalnych linków z forów, blogów, mediów społecznościowych i różnych stron.
  3. c) Dobra treść generuje ruch z długiego ogona. Jeśli dany artykuł wyczerpuje temat, to pojawia się nie tylko na główne zapytanie, ale często też na setki innych, długoogonowych złożeń, generując przy tym zauważalny ruch.

To chyba dość dobrze oddaje fakt, jak ważna jest treść w procesie pozycjonowania, walki o ruch i dobre miejsca.